Czyli o absurdach i głupocie w polityce, reklamie, mediach i życiu codziennym
Kategorie: Wszystkie | polityka | wybory
RSS
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Ponieważ wiele osób skarży się na poczucie zagubienia i bezradności w odniesieniu do ogromnych kompleksów handlowych, podajemy garść porad, które powinny pomóc w korzystaniu z supermarketów. Dotarcie do supermarketu pozostawiamy inwencji własnej czytelników niniejszego poradnika, gdyż w każdym mieście supermarket znajduje sie gdzie indziej i bezsensem byłoby podawanie trasy dojazdowej. Skupimy się na czynnościach wykonywanych juz po dotarciu na teren supermarketu.

Żona kandydata Bronisława z oddaniem wspiera go całą swoją okazałą osobą:

komorowska

Czynnie uczestniczy w kampanii wyborczej, odwiedzając liczne miasta, wsie i przysiółki, docierając bronkobusem w najodleglejsze zakamarki Polski i zaglądając w każdy kąt:

komorowska

Za mężem gotowa iść w ogień i zawsze go wspierać w każdej sytuacji:

komorowscy

Niestety, nie wszyscy kandydaci mogą liczyć na wsparcie najbliższych:

alik

sobota, 26 czerwca 2010

Zwolenniczki Jarosława zwalczając zagrażającą Polsce obrzydliwą homoseksualno-polityczną perwersję, zdecydowanie propagują odmienny sposób intymnego obcowania z przyrodą ożywioną. Wzorem takiego stosunku do przyrody ożywionej jest niedościgniony Jarosław, wymieniony na transparencie trzymanym przez swoje fanki.

jarek z kotem

Niestety panie nie są na bieżąco, gdyż Alik ostatnio popadł w niełaskę po tym, jak zaczął sypiać na słynnym pianinie i niszczyć pazurkami fornir zrobiony z zasadzonego rękami Jarosława dębu Bartek. A Jarosław od czasu swej przemiany gustuje w zwierzętach o łagodnym usposobieniu i miękkiej sierści...

jaro owieczka

Tagi: jarek kot owca
17:49, ogrodnik.january
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 czerwca 2010

No i ukradli. Źli ludzie ukradli z jarosławskiego centrum wyborczego sprzęt do nękania spokojnych ludzi propagandowymi telefonami wyborczymi. Kamień z serca, a spokojne wieczory - bezcenne :-)

Pozostaje jednak pytanie kto się dopuścił tego haniebnego czynu? Swoi - no przecież nie! Obcy? Jacy obcy - przecież nie bratnia, szlachetna, cywilizowana postkomuna lewica. Podejrzani są oczywiście powszechnie znani nieznani sprawcy - co to wszyscy wiedzą, kto ich podżega i że ich mocodawcy mają wilcze oczy i wąsy. Jeszcze nie padły oskarżenia, ale i tak wiemy...

To zapewne ci sami nieznani sprawcy, którzy pobili i znieważyli Cugierkotkę, ci sami, którzy zniszczyli ziobrowego laptopa, ci co ustawicznie prześladują kurskiego pirata mandatami i podstawianymi kowojami, ci co zorganizowali fotoradarową nagonkę na samochód wożący Jarosława (aż się musiał, biedaczyna, przesiąść na Cessnę).

Pewnie po wyborach wszystko się odnajdzie w samochodzie Kurskiego zaparkowanym w garażu Cugierkotki. A prezydent Jarosław łaskawie umorzy postępowanie dowodowe.

19:50, ogrodnik.january
Link Dodaj komentarz »

ip4Od jakiegoś czasu naśmiewam się z firmy Apple na blogu Applefobia. To dość niszowa tematyka, przeznaczona raczej dla grupy fanów i przeciwników tej firmy i poletko do intensywnej wymiany poglądów. Jednak po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że filozofia działania Apple idealnie wpisuje się w motto "ciemny lud to kupi..." Doskonałym przykładem wciskania ciemnoty może być właśnie wprowadzany na rynek nowy iPhone 4.

Telefon z jabłkowym logiem, okrzyknięty największym przełomem w komunikacji od czasu wynalezienia koła i silnika parowego (też przez Steve Jobsa :-), właśnie dostał się w ręce pierwszych fanbojów. Jest to specyficzny odłam "ciemnego luda", który kupuje produkty Apple, bo są produktami Apple. Tłocząc się w makabrycznych kolejkach do iSpotów, jak owce do strzyżenia, ludzie ci w ciemno nabywają telefon, o którym nic nie wiedzą. No chyba że hiperentuzjastyczne zapowiedzi Jobsa należałoby traktować jako rzetelną informację handlową :-)

Ten pośpiech, fascynacja jobsowymi obiecankami-cacankami, cała ta histeria z datą promocji spowodowały, że iPhone 4 rozchodzi się w piorunującym tempie. Circa 18 milionów egzemplarzy na sekundę :-). Fanboje prześcigają się w udowadnianiu na blogach, kto kupił telefon jako pierwszy - ten o 8:15, a ten o 8:16 - gotowi się pozabijać o bycie liderem w fanatyzmie.

A jest się o co bić? Wątpię...

Od chwili trafienia telefonu w ręce przedwczesnych nabywców (applefanus consumer precox) pojawiają się alarmujące głosy o problemach z zasięgiem, zbyt delikatnej konstrukcji, przebarwieniach na wyświetlaczu (ponoć ustępują po wyschnięciu kleju montażowego :-). Sprawa wadliwej konstrukcji anteny i gubienia zasięgu to bodaj najdobitniejszy dowód na to, że bezkrytyczny kult marki zawsze zbiera swoje ofiary. Kto kupił pierwszy, dostał bubel... Nie da się inaczej nazwać telefonu, który po złapaniu całą dłonią za metalową obudowę (zintegrowaną z anteną) traci zasięg i zrywa połączenia. Albo iNżynierowie z Cupertino zapomnieli o przewodności ludzkiego ciała, albo Steve Jobs ma wyjątkowo suchą rączkę :-)

Oczywiście wierni fani już są gotowi wybaczyć, wcale im to nie przeszkadza, już kombinują jakieś pokrowce, rękawiczki, lakiery do zaizolowania obudowy. A co na to Steve Jobs? Indagowany w tej sprawie przez klienta, odpisał z chrakterystyczną dla siebie bezczelnością: "Po prostu unikaj takiego trzymania telefonu". Po prostu wychodzi na to, że Apple wynalazło innowacyjny sposób trzymania telefonu - dwoma palcami. Prezydent Miedwiediew już został przez Jobsa poinstruowany:

jobs miedwiediew iphone

Najlepszy telefon świata ma jeszcze inne problemy. Idiotyczny pomysł, aby telefon był zbudowany z dwóch tafli szkła, przedzielonych metalową opaską, nie dał długo czekać na pierwsze katastrofy. O ile zwykły telefon, upuszczony na ziemię, może nieco stracić na urodzie, to iPhone 4 po półmetrowym locie wygląda jak szyba w drzwiach klatki schodowej bloku w jakiejś patologicznej dzielnicy :-)

A co z tą szumnie zapowiadaną innowacyjnością? Jakoś nie padłem na kolana. Mimo entuzjazmu, zachwytu i wielkich słów "pana golfa", nowy iPhone specyfikacją techniczną niewiele różni się od światowej czołówki smartfonów. Pod pewnymi względami zaledwie ją dogania, a gdzieniegdzie wciąż nie nadąża. Czaruje świetnym ekranem, a równocześnie daje ciała ewidentnymi brakami. 

Mimo kreowania iPhona 4 na lidera technologii i hasła że "iPhone zmienia wszystko", jakoś trudno dostrzec tę rewolucję. Wszystkie te "odkrywcze", "przełomowe", "rewolucyjne" rozwiązania typu wideorozmowa, multitasking, aparat z LED-owym flashem, obsługa folderów, nagrywanie HD - to rzeczywiście może robić wrażenie na kimś, kto do tej pory miał starszy model iPhona, nie wychodził przez 5 lat z domu, a wiedzę o świecie czerpał na kolanach z apple.com. To czym podniecał się na konferencji Steve Jobs, jest dla posiadaczy smartfonów z Androidem czy Winows Mobile codziennością. Oczywistą oczywistością. I to od paru lat.

Od pojawienia się oficjalnych informacji o iPhone 4 wciąż masuję sobie boki zerwane ze śmiechu. Duma Jobsa z implementacji znanych powszechnie technologii w "rewolucyjnym" telefonie jest kuriozalna. Steve zachowuje się jak gość, który wpada do fabryki samochodów z wieścią, że właśnie wymyślił kierownicę, albo próbuje Eskimosom sprzedawać nowo wynaleziony, przełomowy, innowacyjny iŚnieg...

A iPhone 4 sprzedaje się świetnie w ciemno, co jest ewenementem na skalę światową. Dziwny jest ten świat :-)

Wynalezione na YouTube. Takie głupie, że nie mogłem się powstrzymać, żeby tego nie wrzucić...

16:12, ogrodnik.january
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 czerwca 2010

TVP, zapewne w ramach misji abonamentowej, planuje zlikwidować dobranocki. Bo dzieci i tak mają bajki na innych kanałach, mają video i internet (taa... zwłaszcza w miejscach, gdzie pośród gór i lasów dociera tylko program pierwszy). Jednym zdaniem, że zacytuję klasyka: "A teraz, kochane dzieci, pocałujcie misia w d*pę!"

Na razie to jeszcze nic pewnego, ale podniesienie brunatnej farfałowej rączki na jeden z nielicznych programów dla dzieci w publicznej telewizji może mieć nieoczekiwane konsekwencje. Dorośli oczywiście dostaną dodatkową porcję reklam, idiotele i telezakupów w najlepszym paśmie. Czysty zysk. Dla TVP, rzecz jasna. Ale jest też dobra wiadomość - dzieci zupełnie przestaną oglądać TVP i w ramach realizowania swoiście rozumianej misji, publiczna telewizja w naturalny sposób pozbędzie się całego pokolenia abonentów :-)

22:27, ogrodnik.january
Link Dodaj komentarz »

Amerykańska organizacja pozarządowa zrzeszająca konsumentów zagroziła sieci McDonald's sądem, jeśli nie usunie ze swoich restauracji zabawek przedstawiających bohaterów najnowszej części filmu "Shrek" dołączanych do zestawów dla dzieci Happy Meal. Zdaniem organizacji zabawki przyczyniają się do epidemii otyłości wśród najmłodszych. Źródło: Gazeta

shrek barbie

No oszaleć można. Barbie za chuda i źle wpływa na dziewczynki. Shrek za gruby i źle wpływa na chłopców. Nic, no żywcem nic się na nadaje na wzorzec dla młodzieży. A może lepiej - zamiast iść się truć do McDonalda - zjeść w domu, a dzieciom dać po prostu papier, kredki i plastelinę? To im na pewno nie zaszkodzi.

20:06, ogrodnik.january
Link Dodaj komentarz »

Nagły zwrot i sympatia prezia do postkomuchów lewicy nie uszły uwagi członków partii. Niektórzy nawet ośmielają się zabierać głos w tej sprawie, zamiast karnie podążać za wodzem i rzucać się na szyję sąsiadom z ław sejmowych po lewej stronie. Znany gigant umysłowy, Artur poseł Górski ma już nawet swoją teorię na ten temat:

"Jarosław Kaczyński dryfuje w lewo wyłącznie taktycznie. To jest retoryka wyborcza. Wiadomo, że bez lewicującego elektoratu tych wyborów nie wygramy."

gorski

A potem, według pana posła, jak się już wygra te wybory za pomocą tej genialnej taktyki prezesa Jarosława, to już się "wróci do realizacji prawicowego programu". I to pewnie nawet bez kaca moralnego, w glorii zwycięzców i patriotów. A lewicy można się będzie pozbyć starym systemem, przetrenowanym na Samoobronie i LPR.

19:34, ogrodnik.january
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Archiwum
Zakładki:
Tu również bloguję