Czyli o absurdach i głupocie w polityce, reklamie, mediach i życiu codziennym

Wpisy z tagiem: wybory

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Żona kandydata Bronisława z oddaniem wspiera go całą swoją okazałą osobą:

komorowska

Czynnie uczestniczy w kampanii wyborczej, odwiedzając liczne miasta, wsie i przysiółki, docierając bronkobusem w najodleglejsze zakamarki Polski i zaglądając w każdy kąt:

komorowska

Za mężem gotowa iść w ogień i zawsze go wspierać w każdej sytuacji:

komorowscy

Niestety, nie wszyscy kandydaci mogą liczyć na wsparcie najbliższych:

alik

czwartek, 24 czerwca 2010

Jest wyrok sądu (niestety nie Ostatecznego) w sprawie Jarka kłamczuszka. Prawomocny. Niepodważalny. Nieodwołalny. To znaczy, dopóki prezio nie zacznie się odwoływać do Strasburga, Torunia i rady starszych plemienia Chupa-Kupa. A zapewne będzie się odwoływał do upadłego mimo bolącego gardła i chrypy. A kij mu w migdałki... niech się odwołuje, będzie większy wstyd. Zapewne też, w ramach kolejnego skrętu poglądów ogłosi, że sądy są marionetkowe, a cały skład sędziowski uciekł z ZOO na Kamczatce.

Tradycja nierespektowania wyroków sądowych jest w tym środowisku długa i szeroka, jak Wisła w ostatnich tygodniach. Jacek Kurski, skazany za pomówienie, obruszył się na wykonanie prawomocnego wyroku sądowego - czyli zasądzoną publikację w Gazecie przeprosin za kłamstwa.

"To przeprosiny bez mojej wiedzy i zgody"

Większość skazanych przestępców zazwyczaj nie godzi się z wyrokami sądowymi, więc pokrzykiwania posła zupełnie mnie nie wzruszają. A już zwłaszcza kreowanie się na ofiarę walki o prawdę i wolność słowa. Zlewanie prawa i sprawiedliwości przez bonzów Prawa i Sprawiedliwości jest już prawie normą. O ile jednak w przypadku Kurskiego egzekucja prawa doszła do skutku za sprawą zlicytowania jego BMW, to martwię się trochę o ściągalność kary w przypadku prezia. Kto przy zdrowych zmysłach kupi na komorniczej licytacji przechodzonego kota, z nieznanym przebiegiem i nie wiadomo, czy nie bitego?

środa, 23 czerwca 2010

Grzegorz Napieralski radzi się internautów, kogo ma poprzeć w drugiej turze wyborów prezydenckich. Ten brak własnego zdania przypomina dylemat "z kim by tu stracić cnotę?" i świetnie nadaje się do pikantnego reality-show. Scenariusz powinien obejmować najpierw laskę randkę w ciemno, potem prezentację kandydatów i wreszcie zestaw konkursów, które wyłonią zwycięzcę.

Wybór może by trudny, a niebezpieczeństwa czyhają z każdej strony. Zła decyzja może skutkować koniecznością pełnienia funkcji zastępczej Pierwszej Damy (na szczęście z wyjątkiem posługi w alkowie), dyżurami przy dokarmianiu kota Alika, albo udziałem w polowaniu z nagonką (po stronie przeciwnej do nagonki) z ryzykiem wypchania i zawiśnięcia na ścianie w wiejskim domku Gajowego.

Nie zazdroszczę Napieralskiemu. Pociechą może być to, że zawsze na koniec programu finaliści mają zapewniony romantyczny wyjazd w atrakcyjne miejsce. Do wyboru jest podróż na Komory lub do Jarosławia...

wtorek, 22 czerwca 2010

W zwiazku z miażdżącym wynikiem wyborczym Jarosława wśród Polonii amerykańskiej (prawie 70% w pierwszej turze), pojawiła się idea, aby do ostatniego ocalałego Tu-154 zapakować Jarka z kotem, rodziną i przydupasami i wysłać pospiesznym lotem do USA. Najlepiej bez międzylądowania.

Jarosław mógłby objąć w Stanach funkcję prezydenta na uchodźstwie jako Yaro Katchinsky. Niech się oczadziała Polonia przekona na swojej moherowej skórze, co nam chciała zafundować na najbliższe pięć lat.

Trwają pertraktacje z rządem USA w sprawie załatwienia jakiejś sensownej roboty dla pretorian Jarka. Na roboczo pojawiły się następujące propozycje:

  • Spindoktorzy Kaminsky i Whiteman mogą robić w propagandzie i dalej kreować wizerunek Jarka wśród Polonii
  • Jack Coorsky zajmie się wciskaniem kitu ciemnemu ludowi (należy liczyć się z zamieszkami na tle etnicznym). Warunkiem postawionym przez stronę amerykańską było to, żeby Coorsky złożył oświadczenie, że ewentualne zastrzelenie go w trakcie jazdy za policyjnym konwojem nie jest działaniem politycznym, a jedynie normalną procedurą bezpieczeństwa
  • Joaquin Dirtman będzie jak zwykle pilnował partyjnej dyscypliny
  • Teddy Cymansky będzie występował w telewizjach śniadaniowych, lunchowych i na proszonych kolacjach
  • Johnny Speedman poprowadzi talk show "It's worthy to talk together" dla mniejszości pakistańskiej, co pozwoli mu bez wysiłku zapanować nad publicznością
Archiwum
Zakładki:
Tu również bloguję